Pieprzona wojna. Nie spałem od kilu dni, non stop ataki. Nienawidzę chodzić pomiędzy trupami, a ich liczba narasta z dnia na dzień. Najgorsze było to, że nie pozwalano nam nic z tym zrobić. Czekaliśmy na Anglię, aż przyjdą a do tego czasu mieliśmy za zadanie jedynie przeżyć, pilnować granicy i nie dać się zabić. O świcie wyszedłem ze schronu w którym "mieszkaliśmy" i poszedłem do koni, po drodze zwinąłem kilka jabłek dla nich. Pogłaskałem każdego z kolei częstując go owocem, zatrzymałem się przy ostatnim - Linoy'u.
- To co mały, zabieramy się do pracy. - westchnąłem głaszcząc go po pysku i patrząc jak chrupie jabłko.
Wyczyściłem go, osiodłałem, na ramię zarzuciłem karabin i ruszyłem na poranną przechadzkę. W centrum miasta natknąłem się na starszą panią która dokarmiała gołębie okruszkami. Podjechałem do niej, zsiadłem z konia.
- Nie powinna pani sama tak wychodzić. - powiedziałem będąc już blisko niej. - To niebezpieczne. - dodałem.
- Oj młodzieńcze, mi dużo lat życia nie zostało, czy zginę teraz czy jutro, jeden pies. - machnęła ręką.
- No co pani mówi, przecież pani młoda. 18 czy jeszcze nie? - spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, odwzajemniłem gest. - Dobry z ciebie chłopak, szkoda żebyś zginął tam. - poklepała mnie po policzku i weszła do starej kamienicy w której mieszkała.
Ponownie dosiadłem Linoy'a i ruszyłem dalej. Wróciłem dopiero gdzieś po dwóch godzinach, wszyscy byli dziwnie podnieceni więc musiało to oznaczać tylko jedno - będą jeszcze dziś lub jutro. Miałem teraz wolną chwilę dla siebie, nigdy nie wiadomo ile będzie ona trwała dlatego postanowiłem spożytkować ją jak najlepiej. Wziąłem swoją wodoodporną Mp3, słuchawki i poszedłem na strasznie długi, gorący prysznic słuchając muzyki. Pomagało mi to choć na chwilę zapomnieć, wyluzować... Założyłem dresy moro, biały t-shirt i opadłem na łóżko gapiąc się w sufit. Ciekawe, ile to jeszcze potrwa. Anglia rzeczywiście miała potężne wojsko ale my również, poza tym, to trochę dziwne że chcą nam pomóc. Ale przecież nikomu nie powiem bo będzie że przeszedłem na stronę Rosji i dostanę kulkę z marszu. Westchnąłem głęboko po czym zasnąłem, co się dziwić, każdy dednie po kilku nieprzespanych nocach.
?